wtorek, 26 października 2010

lost...lost...lost..

Liście płoną na jesień, wydają ostatnie, oślepiające tchnienie i odchodzą. Wszystko co w nich spala się, to zadziwiające ale na podobieństwo ognia. Nie chce patrzeć jak ty odchodzisz.

niedziela, 24 października 2010

Najwspanialsza.

Kocham Cię
Ogromem słońca
Szumem liści o zmierzchu
Kolorem jesieni
Rozmiękam się w środku
Otwieram wielką studnię
Bezgranicznego spokoju
Aż bólem powracam do kiedyś
Nic mi nie trzeba
Płynę w sobie
Szybuję pod słońcem
Lasem, biegiem, śmiechem
Szalik, radość
Głębia smaotności
Polaną w lesie
Tulipanami na wiosnę
Rozrywam się na kawałki
Spokojem biegnę
Wyrażam bez wyrazów
Słyszę jak deszcz wzbiera
Uderza o szybę
Budzi mnie zamieniając się w rzekę
Kim jestem wiem
Popłyńmy razem
Na zawsze
Płaczem, wspomnieniem
Samotnością, szalikiem
Małą dziewczynką pod poduszką
Za kołdrą, pod pierzyną
Kruchościa, komarami
Biegiem po wspomnieniach
Zrobili Cię z kruchego ciasta
Zachodzącym słońcem
Mrozem, butami
Samotnością.